Uproszczenie rozumienia kultury

Uproszczenie rozumienia kultury

847
0
UDOSTĘPNIJ

Kiedy zapytamy kogokolwiek, obojętnie gimnazjalistę czy kogoś z wyższym wykształceniem o to, czym dla niego jest kultura, naprawdę na spontaniczną i zdecydowaną odpowiedz trudno liczyć. Nauczyciel j. polskiego zaręcza że na odpowiedź gimnazjalisty trzeba czekać dłuższą chwilę aż w końcu wyduka „Kultura jest dla mnie… czymś ważnym”. Na tym koniec, i to właśnie jest bardzo smutne.

A to właśnie wytwory człowieka są naszym dziedzictwem i nie powinniśmy o tym zapominać, inaczej nic nie będzie odróżniało nas od zwierząt. Dlatego kultura bywa także utożsamiana z cywilizacją ale jeżeli ograniczymy ją tylko do cywilizacji to już tylko krok do zagłady człowieczeństwa. Kultura jest niezaprzeczalnym atrybutem ludzkości więc tym samym winna mieć miejsce ważniejsze przed cywilizacją i dotyczy to każdego narodu bez względu na szerokość geograficzną.

Ze względu na to, że jesteśmy Polakami, powinniśmy zwracać szczególną uwagę na nasz dorobek kulturowy, ponieważ w dzisiejszych czasach świat ogarnęła mania amerykanizowania życia. Musimy pamiętać, że jesteśmy narodem, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii całej cywilizacji ludzkiej – nie tylko polskiej. Przykład dają nam ludzie, którzy podczas zaborów (rusyfikacja, germanizacja) walczyli o naszą tożsamość narodową.

To samo dotyczy Polaków, którzy podczas II wojny światowej i niemieckiej, jakże brutalnej okupacji naszej ojczyzny prowadzili potajemne spotkania kółek poetyckich i stowarzyszeń kulturalnych oraz bronili dobytków kościelnych. Wielu ludzi oddało za Polskę swoje życie, czym zasłużyli na powszechny szacunek. Największe znaczenie w ocaleniu polskiej tradycji miała jednak literatura ze względu na swoją przystępność i popularność w przeciwieństwie do np. teatru.

Wspaniałym przykładem jest twórczość polskich poetów będących na emigracji. Chodzi mi tu głównie o dzieła naszego najwybitniejszego wieszcza – Adama Mickiewicza. Dzięki jego „Panu Tadeuszowi”, „Dziadom” i „Konradowi Wallenrodowi” w polskim narodzie wytworzyły się buntownicze nastroje, kult uczucia i ludzkiej indywidualności. Mickiewicz w swoich utworach podjął próbę zgłębienia sensu cierpień narodu. Można tu także przytoczyć dorobek takich pisarzy jak Juliusz Słowacki („Testament mój” wykorzystany także w lekturze A. Kamińskiego „Kamienie na szaniec”), Józef Ignacy Kraszewski („Dziecię starego miasta”, „Stara Baśń”) czy Henryk Sienkiewicz (przede wszystkim „Krzyżacy” i „Trylogia”).

Niepokojące jest to, że niepostrzeżenie jako naród daliśmy sobie wyrugować z programów szkolnych najwartościowsze perełki naszej kultury zarówno w literaturze jak i w innych dziedzinach.

W dzisiejszych czasach nie tylko młodzież nazywa dorobkiem kulturowym przeróżne bezwartościowe piosenki lub książki napisane w sposób wulgarny i przekraczający wszelkie normy. Ogromną popularnością cieszą się piosenkarki, które cały swój sceniczny wizerunek kreują na podstawie ich prywatnego życia, które jest upubliczniane na skalę kraju na ich własne życzenie. Jedną z takich osób (i tutaj chyba nikogo nie zaskoczę) jest Dorota Rabczewska zwana inaczej Dodą. Szał jaki w swoim czasie ogarnął nastoletnie dziewczynki na jej punkcie jest alarmujący. Pani Rabczewska wiedząc, że dla niektórych może być wzorem do naśladowania (brzmi to trochę irracjonalnie, ale tak może być) publicznie obnaża się i używa niewyszukanych słów, co zwyczajnie razi. Na nasze szczęście a jej nieszczęście, śmiem twierdzić, że ten jej „czas” na muzycznej arenie już się kończy. Coraz mniej osób zainteresowanych jest jej osobą, a Pani Doda z desperacją próbuje zwrócić na siebie uwagę. Jest przecież tyle ciekawych książek, filmów a nawet utalentowanych muzyków. Dlaczego więc Polacy nadal lubują się w kiczu i prymitywnych zachowaniach Dody czy skandalisty Nergala?

Jednym z moich ulubionych filmów jest musical pt. „Upiór w operze”. Myślę, że nie muszę go przedstawiać osobom, które mają jakąś wrażliwość artystyczną, albowiem na pewno znają to dzieło. Jego reżyserem jest Joel Schumacher a fabuła została osnuta na kanwie powieści Gastona Leroux z 1906 roku. Opowiada on o niezwykłej miłości mistrza i uczennicy, potwora i piękności. Wzruszająca muzyka dopełnia wspaniałej atmosfery filmu.

Jednak młodzież jak w każdym okresie dziejowym jest wielkim zbiorowiskiem („stogiem siana”), w którym kryje się tyleż pereł co śmieci i z przekonaniem twierdzę, że z przewagą pereł, tylko trzeba im poświęcić trochę więcej uwagi – gdyż oni jej usilnie szukają i coraz mniej znajdują. Dowodem na to jest ogromne zainteresowanie i energia skierowana na pokolenie „Żołnierzy Wyklętych” – Niezłomnych, których dzisiejsza młodzież odkryła światu na nowo.

Giza Banaszkówna