Podglądanie Chin

Podglądanie Chin

1262
0
UDOSTĘPNIJ

Kiedy Christoph Rehage siedem lat temu pieszo przeszedł Chiny w Polsce Chinami interesowali się ludzie, których można było zaliczyć zapewne do nielicznej grupy, a już szczególnie tych ze znajomością języka chińskiego. Dziś to się diametralnie zmieniło. Jako ciekawostkę przytoczę obrazek z tramwaju, gdy siedzący obok mnie chłopak sprawnie wypełniał kartki w notesie krzaczkami podobnymi do chińskiego zapytałem czy to język hakerów komputerowych bo nie przyszło mi do głowy mimo podobieństwa że to rzeczywiście chiński. Chłopak z uśmiechem odpowiedział ż jednak chiński i dodał: dziś nie jest już żadną atrakcją mówić po angielski, czy włosku, języki egzotyczne to przyszłość. Zapewne z podobnych powodów Christoph podjął plan swojej podróży.

Christoph Rehage to niezwykły człowiek, który rozpoczął swoją podróż 9 listopada 2007, a skończył ją w październiku 2008. Jego celem było przejście przez Chiny pieszo. Przez ten czas pokonał ponad 4500 kilometrów z Pekinu do Urumczi. Pierwotnym zamiarem Christopha było dojść z Chin do domu, do Niemiec jednak plan ten okazał się ponad jego siły, przeszedł pustynię Gobi i zdecydowałem się przerwać podróż – sam potem napisał.

Najbardziej przeszkadzała mu nie sama podróż tylko biurokracja, którą i w tym wypadku musiał pokonywać.

Otrzymanie  wizy na taką podróż nie było najłatwiejsze, dlatego kilkakrotnie musiałem wracać do Pekinu, żeby załatwiać formalności. Planowałem tę podróż przez ponad rok zanim wyruszyłem – mówił do dziennikarzy po zakończeniu podróży.

Cała podróż Christopha jest opisana na blogu The Longest Way, to kopalnia kapitalnych materiałów do obejrzenia. Oprócz tego wydał dwie fascynujące książki o Chinach i samej podróży a film otrzymał wiele nagród na festiwalach. W roku 2010 i 2012 Christoph dwukrotnie wracał do Chin, żeby odbyć znacznie już krótsze, letnie podróże.

Dwaj Polacy Adam Machaj i Albert Mierzejewski prowadzą ciekawego bloga o Chinach pt. Raport z Państwa Środka. Adam 36 l. od 5 lat mieszka już w Chinach na stałe, a Albert 26 lat student j. chińskiego na Uniwersytecie Hunan w Changsha. W roku 2012 pracował w mieście Tianjin jako nauczyciel języków: polski, angielski, chiński (podstawowy).

Dokonali na swoim blogu ciekawej analizy zamieszkujących w Chinach emigrantów i podzielili ich wg grup.

– Studenci na stypendiach, którzy generalnie mówią po chińsku ale słabo, znają za to bardzo dobrze język angielski. Ich znajomość chińskich realiów jest bardzo ograniczona. Towarzystwo międzynarodowe (nie chińskie). Mieszkają w akademikach przystosowanych dla obcokrajowców co nie sprzyja poznaniu Chin oraz języka. Chińscy znajomi to z reguły chińscy studenci, którzy dużo lepiej radzą sobie z angielskim niż polscy studenci z chińskim, co już na wstępie wyznacza język w jakim się komunikują. Brak środków finansowych również nie pozwala na zbytnie poznanie Chin, szczególnie tych miejsc, w których koszt uczestnistwa jest wysoki. Słabo znoszą chiński alkohol jednak często bywają w pubach dla obcokrajowców gdzie spędzają wieczory przy piwie. Dużo blogują. Mimo tych niekorzystnych uwarunkowań to jako młodzi ludzie są pełni zapału oraz determinacji co przynosi dość dobre wyniki jak na ich warunki. Wycieczki po Chinach ograniczone do miejsc turystycznych (Wielki Mur, Xi’an, Shanghai, Pekin, itd.).  Jest ich z roku na rok coraz więcej.

– Nauczyciele języka angielskiego. Oczywiście biegli w angielskim, rzadko w chińskim. Znajomi to również obcokrajowcy, głównie inni nauczyciele czasem studenci ale też i bywalcy knajp dla expat czyli obcokrajowców. Mają troszkę więcej pieniędzy niż studenci, więcej wyzwań przed nimi stoi. Znają Chiny ale też nie jest to jakaś znajomość głębsza. Zarobione pieniądze pozwalają im na wycieczki, bywanie w knajpach dla obcokrajowców oraz na przelotne romanse z Chinkami (większość par mieszanych to Chinka-kobieta i obcokrajowiec mężczyzna). Czasem blogują. Po osiągnięciu pewnego poziomu rutyna życia zatrzymuje dalszy rozwój. Nie jest to grupa przyszłościowa z punktu widzenia rozwoju Polonii.

– Pracownicy dużych korporacji przysłani na kontrakty. Kasa wystarcza aby mimo pobytu w Chinach nadal wieść europejski styl życia. Towarzystwo zna biegle angielski. Totalnie odrealnienie jeżeli chodzi o Chiny. Czasem nawet chyba nie do końca zdają sobie sprawę gdzie są. W końcu biuro, mieszkanie i Mc Donald na całym świecie wygląda tak samo. Dużo czasu spędzają w pracy. Słabo znają biedniejsze Chiny. Zdarzają się wśród nich wyjątki i wtedy taka osoba to wręcz szeroko rozumiany ekspert od Chin.

– Ukryci. Różnej maści awanturnicy, pozostali po kontraktach, drobni biznesmeni, ex-dyplomaci, wieczni tułacze, wolni strzelcy. Bardzo zróżnicowane grono ale z reguły z dużą znajomością Chin. Nie zawsze jednak mówią po chińsku ale zawsze się dogadają. Często „żonaci” z Chinkami. Palą papierosy i piją miejscowy alkohol. Dobrzy w biznesie. Rzadko blogują oraz trudno ich spotkać. Nieznana jest też ich liczba. Otaczają się głównie Chińczykami. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo kto kogo w tym towarzystwie zna i co tak naprawdę może załatwić. Dużo podróżują po Chinach i to nie tylko tych, które obcokrajowcy znają z przewodników.

– Są jeszcze praktykanci, sezonowcy, podróżnicy, delegacje. Myślą, że coś o Chinach wiedzą a tylko tutaj byli…

– Studenci sinologii. Znają język chiński oraz angielski perfekt. Często w innych dziedzinach niezbyt zaradni. Znają dobrze historię Chin i kulturę – przynajmniej w teorii z tego chyba też i powodu nie odmawiają bai jiu. Z racji znajomości języka są w stanie w bardzo szybkim tempie poznać Chiny co zazwyczaj czynią. Dużo podróżują oraz z racji znajomości języka są często zapraszani w różne ciekawe miejsca.

– Polonia. Osoby, które mieszkają na stałe. Głowne ośrodki to Hong Kong, Pekin, Shanghai ale nie tylko. Znają język i są w Chinach dość mocno zakorzenieni przez co i znają specyfikę chińską w prawie każdym aspekcie. Coraz częściej mają w Chinach dzieci. Ta grupa będzie rosła powoli.

– Dyplomaci oraz inni pracownicy polskich przedstawicielstw. Tu bez zbędnego komentarza. Życie dyplomaty rządzi się swoimi prawami.

Chiny to kraj który zawsze będzie budził ciekawość europejczyków podobnie jak Chińczyków pociąga „mała” w ich perspektywie Europa.

Lila Sikora

fot. Youtube.pl

Analiza aktualnej emigracji w Państwie Środka na podstawie bloga:

http://raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/2013/02/23/polacy-w-chinach