Kto gromi korupcję

Kto gromi korupcję

747
0
UDOSTĘPNIJ

Korupcja – warto pamiętać w końcówce tego roku i na progu nowego kto zechciał przypomnieć o tym światu, że korupcja nie zobojętniała i że nade wszystko jest ogromnym złem, z którym trzeba podjąć bezkompromisową walkę – to Ojciec Św. Franciszek. Nigdy dotąd aż tak mocno nie wybrzmiał  głos papieża Franciszka przeciw uprawianiu korupcji przez polityków, nigdy aż tak jak podczas papieskiej pielgrzymki do Afryki. Skrzywdzono przez to wiele ludzi czystych serc – mówił papież w Kenii. Mówił też o drastycznych nierównościach między bardzo bogatą mniejszością i wprost urągającą ubóstwem większością, żyjącą na peryferiach miast.  Wprost zaapelował o wyzbycie się przekraczającego normy egoizmu i zadawania ran. Każda ludzka istota jest ważniejsza niż bożek pieniądza, wartości te nie są notowane na giełdzie, nie spekuluje się nimi, nie mają ceny rynkowej – użył porównania.

To były mocne słowa papieża ale i mocne obrazy ubóstwa z którymi pielgrzymując zetknął się na nowo podczas tegorocznej pielgrzymki – pamiętajmy, że papież sam wyrastał i doświadczył bezpośrednio jej skutków.

Korupcja jest jak cukier, jest słodka i łatwo ją spróbować, ale w końcu albo ty zachorujesz na cukrzycę, albo cały naród – oświadczył papież. Mówił do młodych: Nie rozsmakujcie się w tym, nie przyjmujcie tego cukru, który nazywa się korupcja.

Ojciec Święty przemawiał w swoim ojczystym języku – hiszpańskim,  co czyniło jego przemówienie ekspresyjnym, wyróżniającym się od innych. Poruszony obrazami upokarzającego ubóstwa ludzi gromił jego przyczyny. Te słowa w większości papież kierował do polityków i zapewne był dobrze rozumiany pod każdą szerokością geograficzną, ale w Polsce szczególnie. Dlatego słowa wypowiedziane przez papieża o korupcji i zakłamaniu w Polsce były przez osiem lat aroganckich rządów PO-PSL  szczególnie aktualne.

Papież podczas wspomnianej pielgrzymki bez ogródek wskazywał jak bardzo zakłamana jest polityka i w zupełności można ją odnieść do tych ośmiu minionych lat w naszym kraju. I to zakłamanie jak widać nie ustało, ustępująca ekipa nie mogąc się pogodzić z odsunięciem od władzy bije wszelkie rekordy mijania się z prawdą. Dlatego próbuje zaklinać rzeczywistość.

Ostatnio zwalczane i wyśmiewane wszelkie publiczne przejawy religijności i wiary katolickiej Polaków nie tylko nie dały zamierzonych rezultatów, ale odwróciły  tendencję głównie wśród młodego pokolenia. I z tymi tendencjami zaczęły mieć problem siedzące dotąd przy sterach polskie lewacko-liberalne ugrupowania. Wszelkie wzrostowe tendencje, pojawiające się po stronie ludzi wierzących są bacznie przez te grupy rejestrowane i nie pozostają obojętne tym siłom, od wieków walczącym z kościołem.

Kto uważnie obserwuje scenę polityczną w Polsce i na świecie nie mógł nie zauważyć niepokoju lewacko-liberalnego skrzydła, któremu szyki w rugowaniu wiary ciągle krzyżują jakieś niesprzyjające wydarzenia – teraz jest to m.in. kryzys migracyjny.

Papież Franciszek okrzyknięty już jako „kościelny liberał” nagle zwrócił oczy świata w inny punkt z którego wylęga się zło, tym złem nazwał korupcję, która rodzi biedę, ubóstwo i wręcz zabija. Dlaczego Papież użył tego w miarę nowoczesnego określenia zjawisk, które w sumie nie są nowe? Dał w ten sposób pstryczka w nos wszystkim tym którzy już się spodziewali, że Papież pójdzie na wiele ustępstw w liberalizacji kościoła: może zniesieniu celibatu, uznaniu związków homoseksualnych a przynajmniej złagodzeniu postrzegania ich przez kościół. Przykładem może być lotem błyskawicy obiegająca świat informacja o przyjacielu homoseksualiście z którym spotkał się Franciszek podczas jednej z pielgrzymek. Jednak nie za wiele doczekano się po tych zwyczajnie ludzkich gestach papieża.

Czy to dziwne, że papież nie wyparł się znajomego, a tym bardziej przyjaciela (powiedzmy z dzieciństwa) i nie ominął go z obrzydzeniem tylko dlatego, że jest „chorym człowiekiem” (jak kościół określa homoseksualizm)?  Papież Franciszek zdaje się już nie raz zawiódł liberalne gremia i tym razem z mocą z „walnął” wprost w europejskie struktury, używając słowa korupcja, przywołał jej przykłady w samym Watykanie. Używając tych mocnych słów zgromił stan rzeczy pokazując go najbliżej siebie.

Franciszek podczas pielgrzymki do Afryki zapewne rozwiał już ciche oczekiwania na „wielką tęczową” rewolucję w Kościele i używając wielkiej przenośni odwołał się do grzechów Europy, nie tyle kontynentu ile państwowych struktur  europejskich pod postacią UE. To po to było mu potrzebne aktualne ostatnio słowo korupcja, przez które powiedział więcej niż gdyby mówił godzinę o ludzkiej biedzie, cierpieniach, fizycznym głodzie i łaknieniu wody. Choć o tych faktach mówił także, chcąc zawstydzić tę sytą część świata.

Przez to europejskie określenie „korupcja” wytknął Europie hipokryzję w głoszeniu demokracji, prawach człowieka i innych dobrach cywilizacji, jakby chciał powiedzieć: mówię do was światli i pokazuję rzeczywistość, która w dużej mierze jest taka dzięki wam, którą tu w Afryce oglądam na własne oczy. Wypowiadając korupcja, mówił do światłych europejczyków nie do tych biednych ludzi – afrykańskich tłumów zgromadzonych na placu i można przyjąć, że było to przełomowe i wielce przemyślane przesłanie.

A że tak było, należy zwrócić uwagę i przypomnieć pewien fakt informacyjny w naszej TVP, który miał miejsce jeszcze podczas niezakończonej pielgrzymki papieża. Wyemitowano wówczas w wiadomościach zestawienia statystyczne o dochodach najbogatszych w stosunku do najbiedniejszych. Zestawienia dotyczyły nie tylko Polski ale Europy i świata, to taki manipulacyjny zabieg, żeby telewidz nie odniósł wrażenia, że tylko w Polsce jest niewielka grupa straszliwie bogatych, a reszta to biedacy.

Giza Banaszkówna