Islam bierze sprawy w swoje ręce

Islam bierze sprawy w swoje ręce

947
0
UDOSTĘPNIJ

Widać jak na dłoni, że islam bierze sobie pod but Europę jak bezbronne głupie cielę lecz to tylko pozorne wrażenie bo zaglądając od kulis widać coś więcej. Widać, że ktoś za tym stoi, jacyś ludzie i jakieś interesy? Media donoszą ostatnio, że głowa Kościoła Protestanckiego w Niemczech – biskup Heinrich Bedford-Strohm, chce aby w szkołach w całym kraju nauczano o islamie. Poprzez dodatkowy przedmiot szkolny chciałby odciągnąć młodych muzułmanów od "pokusy fundamentalizmu". Dowodzi on, że takie lekcje z islamu dałyby młodzieży islamskiej szansę na wyrobienie krytycznego podejścia do własnej religii.

Chciałoby się powiedzieć „kpi czy o drogę pyta” – ten biskup? Nic podobnego, tu chodzi o zaplanowane oddziaływanie, ba raczej akcję skierowaną na konkretne efekty z góry i dokładnie zaplanowane – „multi  kulti” w pełnej krasie. O to chodzi twórcom tej ideologii dużo wcześniej zaplanowanej, wydali przecież na nią ogromne miliony i do niedawna jawnie i pieczołowicie tę ideologię wtłaczali w ten stary organizm Europy aby ją zlewaczyć! Czyż nie tak? Chyba tylko ślepy nie dojrzy, że islam nigdy się nie zintegruje a wręcz przeciwnie wkrótce narzuci siłą siłą religię albo opornym utnie głowy.Przykładem jest Francja, Szwecja czy Niemcy gdzie funkcjonują obozy dla przybyszy – czy ktoś się dotychczas zintegrował? Raczej wykształcił na terrorystę.

Angela Merkel powołując się na demokrację – słowo klucz dotychczas nie zrezygnowała z obranego, planowego kursu drogi multi kulti gdyż wie, że czas działa na jej niekorzyść bo sami Niemcy się budzą, cały Zachód się powoli jak leniwa krowa budzi, więc lewa pani kanclerz może nie zdążyć wykonać zadania.

Zatem w interesie wszystkich europejskich krajów, ich narodów jest powstrzymanie tej zaplanowanej strategii wykorzenienia Europy tak by nie można z niej uczynić czegoś na kształt nowoczesnego państwa „Wasalstwa”, podporządkowanego przepoczwarzonemu komunizmowi. Tu można przypomnieć ku przestrodze słowa twórcy piosenki i jej refrenu „Głowa Lenina znad pianina”, bo ta głowa nigdy jak się okazuje nie umarła i co raz odżywa w nowej zakamuflowanej odsłonie.

Według najnowszych sondaży, aż 2/3 Niemców nie chce islamu w swoim kraju i nie chcą ich tym bardziej społeczeństwa innych krajów, bo się zwyczajnie boją zalewu tej zarazy. I trudno się dziwić skoro od lat mieszkający na zachodzie Europy (Francja, Anglia, Szwecja) muzułmanie zdążyli wychować kolejne pokolenie swoich następców, które ani myśli się integrować z europejczykami a raczej myśli o skutecznym ich wyeliminowaniu i zawładnięciu ich dotychczasowych osiągnięć materialnych.

To, że Angela Merkel kontynuuje z góry ustalony plan wystarczy prześledzić po jej wypowiedziach i konsekwencji z jaką przy tym planie pozostaje. Pod koniec 2015 r. gościła kilka dni w Szwajcarii, gdzie odbierała doktorat honoris causa Uniwersytetu w Bernie. Podczas panelu dyskusyjnego zorganizowanego po ceremonii została zapytana między innymi o kwestię muzułmanów. „Pani Kanclerz, jak zamierza Pani chronić Europę i naszą kulturę przed islamizacją?” – chciała wiedzieć jedna z uczestniczek dyskusji (cyt. za Fronda.pl z 9.09.2015).

Wówczas Merkel stwierdziła także, że nie podziela niepokoju o Europę i dodała, że "strach jest zawsze złym doradcą", a skoro w Niemczech żyją obecnie cztery miliony muzułmanów, to nie ma już w ogóle sensu zastanawiać się, czy islam jest częścią Niemiec – czy nie jasny przekaz w podtekście?
I dalej sprytnie o ile nie kpiąco dowodziła, dając przeciwnikom islamu dobrą radę: „Wszyscy mamy szansę, by przyznawać się do naszej religii, o ile ją tylko praktykujemy i w nią wierzymy. Miejmy odwagę powiedzieć, że jesteśmy chrześcijanami” – mówiła wówczas kanclerz Niemiec.

Trzeba przyznać, że owy wywód A. Merkel podczas odebrania honoris causa brzmi jak porządny pstryczek prosto w nos, jak kpina ze zblazowanych, dekadenckich Niemców, Szwajcarów i Austriaków – rozleniwionych dobrobytem. Chodzić do kościoła! To, im teraz mówi ciągle jeszcze zwycięska „przywódczyni UE” – teraz, kiedy w zasadzie dokonało się już w Europie Zachodniej skuteczne jej wykorzenienie. Obecnie około 50 milionów mieszkańców Niemiec – jej kraju to chrześcijanie. Do kościoła na niedzielną Mszę i protestanckie nabożeństwo chodzi jednak regularnie niespełna 10 proc. z nich… W tym kontekście słowa zachęty sprytnej p. kanclerz brzmią jednoznacznie prześmiewczo – „Krzewmy dziś ponownie tradycję, by chodzić na nabożeństwa albo trzymać się Biblii”.

Takie zdanie p. Merkel przeważało jeszcze na początku tego roku, ale obecnie w obliczu nacisku społecznego samych Niemców przybrało łagodniejszą formę, choć nie zmieniło się co do zasady. Lewackie rządowe gremium Niemiec, mocno osadzone w urzędach unijnych stosuje obecnie politykę ukrytego działania na rzecz wcześniej obranego planu i innymi środkami np. odwracania „kota ogonem” aby uspokoić tendencje narodowe Polski czy Węgier – uspokoić a jak się da wyeliminować.

Co na ten temat mówią znawcy np. prof. Jan Reszka (obejrzyj film).

Miejmy nadzieję, że ten złowieszczy plan pokrzyżują dynamiczne wydarzenia związane z masowym napływem islamskich imigrantów oraz z coraz częstszymi zamachami wymierzonymi w niewinną ludność Europy. „Obudź się Polsko” rozbrzmiewało jeszcze niedawno hasło Polaków za zmianą, która się dokonała w ostatnich wyborach.

Tak samo powinno zabrzmieć hasło zjednoczonej Europy za dobrą zmianą w nadchodzących wyborach w poszczególnych krajach, za odsunięciem od rządzenia groźnego i mocnego dziś lewactwa, które funduje Europie zagładę.

Grace Wood

Fot. Youtube.org