Dzieci na sprzedaż

Dzieci na sprzedaż

704
0
UDOSTĘPNIJ

Czy zwiększona w ostatnich latach aktywność sądów rodzinnych w zakresie odbierania dzieci rodzicom, w sytuacjach braku przemocy, demoralizacji czy innych patologii – choćby taka, jak ostatnio opisywana przez liczne media działalność sądu w Nisku – ma związek z planowanymi adopcjami za granicę? Ile polskich dzieci zostało adoptowanych za granicę przez pary homoseksualne? To słowa z listu Janusza Wojciechowskiego do premier Ewy Kopacz.

Nęka nas ostatnio niż demograficzny jak całą Europę, rodzi się za mało dzieci w Polsce o tym już dziś wszyscy wiemy i wiemy także że od wielu lat rząd nic nie zrobił żeby to zmienić. Młodzież „wypędzono” zagranicę za pracą, za chlebem a tymczasem słyszymy co dzieje się w „drugim obiegu” naszych struktur rządowych, które ostatnio chyba już nad niczym nie panują. Janusz wojciechowski europoseł i były sędzia, ostatnio inicjator Akcji „Duda pomoc”, przez cały czas  „ucho sumienia narodu” znowu się niepokoi i alarmuje pisząc list do Ewy Kopacz.

Mam najgorsze podejrzenie, że nie chodzi wcale o szukanie rodzin zastępczych dla polskich sierot, lecz przeciwnie – chodzi o szukanie dzieci, i to wcale nie sierot (według raportu NIK tylko 3 procent dzieci przebywających w domach dziecka jest naprawdę sierotami), tylko najczęściej dzieci przemocą zabranych z polskich rodzin, żeby je dostarczyć zagranicznym rodzinom albo związkom rodzino podobnym. Obawiam się, że chodzi po porostu o handel polskimi dziećmi.

Poseł do Parlamentu Europejskiego – Janusz Wojciechowski  swój list także kieruje do Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka. Tylko czy ta machina urzędnicza w którymś z tych miejsc ruszy tego nie wiemy, może jak zwykle pomogą obywatele, kiedy zaczną się naciski społeczne może coś drgnie.

Co skłoniło J. Wojciechowskiego do napisania alarmującego listu po prostu Informacja publiczna na portalu „Moja Norwegia” i po jej przeczytaniu napisał:

– Przeczytałem w sieci wiadomość, która mnie w dzisiejszy upał zmroziła. Cytuję ją w całości, w ślad za portalem „Moja Norwegia” Centralny urząd ds. Dzieci i Młodzieży w Norwegii zatwierdził wniosek o wznowienie współpracy Adopsjonsforum z Polską.

– Adopsjonsforum jest norweskim stowarzyszeniem, którego głównym zadaniem jest znajdowanie rodzin zastępczych w Norwegii dla sierot i porzuconych dzieci z innych krajów. W 2014 roku, za ich pomocą, siedemdziesięcioro dzieci pochodzących m.in z Chin, Etiopii i Indii znalazło rodziców zastępczych. W Polsce, do roku 2005, Adopsjonsforum przeprowadziło łącznie około 30 adopcji. Porozumienie czeka aktualnie na zatwierdzenie władz polskich. Adopsjonsforum będzie gotowe do działania w ciągu kilku miesięcy, jego reprezentant w Polsce został już zatrudniony i zatwierdzony przez władze norweskie.

– Ponowne uruchomienie współpracy między Polską a Norwegią w kwestii pomocy przy adopcji dzieci to bardzo dobra wiadomość – zwłaszcza w sytuacjach, w których konieczna jest interwencja Urzędu Ochrony Praw Dziecka (Bavernet). Działalność Adopsjonsforum daje w takich momentach szansę, że dzieci pochodzące z Polski trafią do rodzin polskich, a nie obcokrajowców.

– Rozmowy w sprawie przywrócenia działalności Adopsjonsforum w Polsce zaczęły się w styczniu. Wtedy to stowarzyszenie spotkało się z polskimi instytucjami, które zajmują się pośrednictwem w zagranicznej procedurze adopcyjnej – Publicznym Ośrodkiem Adopcyjnym, Krajowym Ośrodkiem Adiopcyjnym oraz Katolickim Ośrodkiem Adopcyjnym, wszystkie z siedzibą w Warszawie. Ośrodki były bardzo entuzjastycznie nastawione do przywrócenia współpracy między Polską a Norwegią, zaś dyrektor generalny Adopsjonsforum, Øystein Gudim, pozytywnie ocenia pracę z Polską w tej kwestii. Mówi, że jedyne co pozostało do zrobienia w kwestii przywrócenia współpracy między dwoma krajami, to trochę papierkowej roboty, związanej z wymogami stawianymi przez konwencję haską o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego z 1993 roku.

Niepokój mecenasa Wojciechowskiego nie dotyczy samej współpracy w zakresie adopcji – nie ma wątpliwości, że wznowienie współpracy między Polską a Norwegią w tej kwestii należy ocenić pozytywnie – przekonuje. Pozytywnie także ocenia działalność Adopsjonsforum i uznaje ją za potrzebną, gdyż służy ochronie tych, którzy sami bronić się nie mogą.

Jednak w wystosowanym do premier Kopacz liście pyta:

Czy Pani o tym wie, że toczą się zaawansowane już rozmowy w sprawie adopcji polskich dzieci do Norwegii? Czy kierowany przez Panią rząd popiera pomysł, żeby dzieci z Polski były kierowane do adopcji w Norwegii? Czy wymienione w notatce ośrodki adopcyjne mają zgodę rządu na pertraktacje w sprawie adopcji polskich dzieci za granicę? Czy mamy w Polsce za dużo dzieci, żeby je do Norwegii eksportować? Czy Polska to kraj z problemami jak Etiopia albo Indie, gdzie bezdomne dzieci żyją na ulicach?

Czy tego rodzaju proceder wysyłania polskich dzieci za granicę dotyczy także innych państw? Jeśli tak, to jakich? Ile polskich dzieci w ciągu ostatnich 5 lat zostało adoptowanych przez rodziny zagraniczne?

Ile polskich dzieci zostało adoptowanych za granicę przez pary homoseksualne?

Czy zwiększona w ostatnich latach aktywność sądów rodzinnych w zakresie odbierania dzieci rodzicom, w sytuacjach braku przemocy, demoralizacji czy innych patologii – choćby taka, jak ostatnio opisywana przez liczne media działalność sądu w Nisku – ma związek z planowanymi adopcjami za granicę?

Proszę, by Pani Premier zleciła niezwłoczne zbadanie sprawy tych planów eksportu polskich dzieci do Norwegii. Mam najgorsze podejrzenie, że nie chodzi wcale o szukanie rodzin zastępczych dla polskich sierot, lecz przeciwnie – chodzi o szukanie dzieci, i to wcale nie sierot (według raportu NIK tylko 3 procent dzieci przebywających w domach dziecka jest naprawdę sierotami), tylko najczęściej dzieci przemocą zabranych z polskich rodzin, żeby je dostarczyć zagranicznym rodzinom albo związkom rodzino podobnym. Obawiam się, że chodzi  poprostu o handel polskimi dziećmi. O zajęcie się tą sprawą proszę też pozostałych adresatów tego listu – napisał były sędzia Janusz Wojciechowski, poseł do Parlamentu Europejskiego.

St.Stycz.

Fot. Youtube.org